poniedziałek, 2 stycznia 2012

Burdy z lat 60 'tych

Tak już ze mną jest, że wciąż szukam nowych inspiracji. Tym razem zasługują one bardziej na miano starych niż nowych :). Natrafiłam na allegro na stare wydania Burdy z lat 60'tych i natychmiast zapragnęłam je mieć. Kupiłam trzy sztuki, tanio  nie  było, ale za to jaka przyjemność...


Natychmiast po dotarciu przesyłki rzuciłam się na nie i poniżej moje spostrzeżenia.

Każdy numer składa się z trzech osobnych części - czasopisma ze zdjęciami, wkładki z opisami modeli oraz wykrojów.


Arkusze z wykrojami, podzielone są tak jak dziś, na A, B, C i D, jednak zagęszczenie linii jest naprawdę ogrome. Mimo mojego doświadczenia w korzystaniu z Burdy, czułam się lekko zagubiona i potrzebowałam dłuższej chwili na połapanie się w tym gąszczu.
To, co zszokowało mnie najbardziej, to to, że każdy model występuje tylko w jednym rozmiarze, jeśli chce się więc mieć dany model, w swoim to trzeba się nieźle napracować.


Wkładka z opisami również różni się od tego co jest obecnie. Rysunki techniczne są mikroskopijne i bardzo trudno wywnioskować z nich jak jest fason danego modelu. Przy opisie nie ma podanej informacji, na jakiej stronie znajduje się zdjęcie modelu, trzeba więc poświęcić sporo czasu na jego poszukiwanie.
Niestety, nie posługuję sie językiem niemieckim, ale mam wrażenie, że opis wykonania jest bardzo ogólnikowy i krótki.


Opisy modeli ułożone są zgodnie z tym co znajduje się na arkuszach z wykrojami. Czyli zaczynamy od arkusza A, a kończymy na D.
Bardzo mylący jest fakt, że modelki na zdjęciach mają rozmiar maksymalnie 38 - 40, a większość dostępnych wykrojów jest w rozmiarach 44, 46 i większych. Wiele elemntów wykroju trzeba niemal samemu dorobić, a napewno trzeba wiedzieć, że coś takiego np. jak pliska do obszycia, jest potrzebne.

Podsumowująć, dziś mamy zdecydowanie łatwiej.
Kiedyś do używania Burdy trzeba było niemal być krawcową lub niezwykle utalentowanym samoukiem, do tego cechą niezwykle pożądaną był doskonałyu wzrok :) i duża wyobraźnia.


Na koniec zdjęcie Aenne Burdy z tamtych czasów. Bez względu na to, jak wyglądało korzystanie z jej magazynu kiedyś i jak wygląda dziś, jestem pełna podziwu i szacunku, dla tej fantastycznej kobiety.

Kasia

7 komentarzy:

  1. Dobrze wiedzieć, że stare Burdy są nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobne spostrzezenia poczynilam po zakupie pisma "Neuer Schnitt" z roku 1965, ale tak spodobala mi sie zawartosc, ze musialam je miec :) Wpadl mi w oko rowniez nieco starszy numer, zrezygnowalam jednak, kiedy okazalo sie, ze wszystkie linie na arkuszach z wykrojami sa czarne!!! A troche ich bylo... nie na moje nerwy ;) Dobrze, ze chociaz j. niem. nie stanowi problemu, z reszta jakos dam sobie chyba rade...

    OdpowiedzUsuń
  3. A czy modele są ciekawe?

    OdpowiedzUsuń
  4. I tak ci zazdroszczę tych Burd! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. BTW w jakim rozmiarze są te wykroje???

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo jestem szczęśliwa, że udało mi się je zdobyć. Moje szczęście jest tym większe, że kupiłam kolejne na ebay'u. Pytacie czy warto - zdecydowanie tak. Modele super - więcej o tym w następnym wpisie. Rozmiary które tu znajdziecie są od 36 do 52.
    Proporcjonalnie najwięcej jest modeli w rozmiarze 40, 42, 44 i 46, następnie jest kilka w rozmiarach 38, 48, 50 i mniej więcej po 1-2 z pozostałych. Pozdrawiam,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń