sobota, 25 lutego 2012

Poduszeczka relaksacyjna na oczy

Od września ubiegłego roku, w nasze życie wpisały się na stałe poniedziałkowe lekcje jogi, na które chodzimy razem z moim mężem z prawdziwą przyjemnością.

Na gwiazdkę sprawiliśmy sobie własne maty i klocki. Przyznaję, że miałam duży problem, z ćwiczeniem boso na "publicznych" matach. To samo mam z używaniem przepasek relaksacyjnych na oczy, postanowiłam więc je nam uszyć.

Jeżeli marzy się Wam chwila pachnącego relaksu - zapraszam, uszyjcie sobie własne poduszeczki. Da sobie z tym radę nawet najbardziej początkująca krawcowa.
Potrzebne będą:


Kawałek tkaniny, najlepiej bawłniany lub jedwabny - dość gryby, o zwartej strukturze, żeby się nam przez dziurki w tkaninienie sypały okruszki na oczy. Nie może być to tkanina sztywna i powinna być przyjemna w dotyku, w końcu będziemy ją kładli na twarzy.

Potrzebny będzie też kartonik na wykrój, nożyczki, nici i igła lub maszyna do szycia, ozdobna tasiemka, ołówek i szpileczki.

Do wypełnienia użyłam siemienia lnianego oraz lawendy. Jeżeli nie lubicie jej zapachu można ją zastąpić miętą, świetlikiem lekarskim lub innym ziołem czy ich mieszanką.

Wykrój jest bardzo prosty i wygląda następująco:

Kroimy taki  kwadracik z tkaniny:

Układamy go prawą stroną do siebie i składamy na pół , tak aby po złożeniu na wierzchu była lewa strona  tkaniny



Jeżeli ktoś nie wie, czy da radę prosto zeszyć przepaskę, można spiąć ją szpileczkami lub  sfastrygowac, wzdłuż jednego krótkiego i długiego boku, jak na zaznaczeniu na zdjęciu.

Zabieramy się za zszywanie, zaczynamy od krótszego boku, pamiętając o dokładnym zakończeniu początku szycia ( szyjemy kawałeczek do przodu, cofamy, i znów do przodu )


Gdy docieramy do narożnika, pozostawiamy wbitą w tkaninę igłę, podnosimy stopkę i przekręcamy tkaninę tak, aby teraz dłuższy bok był równoległy do stopki maszyny.




Po przeszyciu dłuższego boku zakańczamy go dokładnie. Teraz obcinamy niteczki i narożniki zaszytych rogów, uważająć, żeby nie przeciąć szwów.


Wywijamy przepaskę na prawą stronę,  jeżeli rogi nie są idelanie wywinięte, pomogamy sobie delikatnie czymś ostrym - ja użyłam zaostrzonego ołówka - ale przy jasnej tkaninie, może to być zły pomysł.



Teraz mieszamy siemię z lawendą w proporcjach 1:1 i cieszymy się zapachem w całym pomieszczeniu w którym szyjemy :)


Wsypujemy do naszej przepaski około 9-10 łyżek  wypełnienia



Teraz musimy już tylko zamknąć naszą poduszeczkę. Zaginamy więć do środka około 0.5 cm brzegu i spinamy dwie strony razem


Zszywamy brzeg, około 2-3 mm od krawędzi, pamiętająć o zakończenu początku i przodu. To jest to moment, kiedy przed zszyciem możemy dodać dekoracyją wszywkę. Szyjąc podtrzymujemy wiszący, ciężki woreczek, tak aby nie przesuwał się pod własnym ciężarem i żeby szew wyszedł nam równo - pamiętajmy, że będzie on widoczny.


Obcinamy nitki i mamy gotową przepaskę relaksacyjną, na zajęcia z jogi, albo na chwilkę relaksu przed snem.




Warto też używać poduszeczki, gdy nasze oczy zmęczone są pracą na komputerze, kiedy nosimy okulary, czy gdy boli nas głowa.
Pozdrawiam, Kasia

7 komentarzy:

  1. To coś dla mnie. Tą szarą chętnie bym przygarnęła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się! uwielbiam lawendę :D możnaby pomyśleć o bardziej anatomicznym kształcie (wcięciu na nosek?) albo zrobić jakąś aplikację-oczka :D
    Może bym znalazła chwilę na uszycie, ale skąd wziąć czas na relaks?
    Zazdroszczę jogi i tego, że dzielisz tę przyjemność z mężem.
    PS pomyśl o "uwolnieniu komentarzy" ta weryfikacja jest denerwująca.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję, za mile słowa.
    Z kształtem eksperymentowałam - zaczęłam właśnie od anatomicznego, ale jakoś nie dział tak fajnie, jak "publiczny", prostokątny woreczek na jodze. Potem próbowałam różnych proporcji i różnego stopnia wypchania, jak jest go zbyt dużo to poduszeczka żle się układa. O aplikacjach też myśłałam, ale jestem w tym dość kiepska, więc dodałam tylko tasiemki.
    Brumming - dzięki za podpowiedź, komentarze uwolnione :) co do czasu na relaks, to polecam raz na jakiś czas, 5 minut przed zaśnięciem, z cichutką muzyką w tle, może i mąż da się namówić, jak dostanie swoją opaskę. Mój na jogę , chodzi tylko dla ostatnich 10 minut relaksu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. muszę to wy testować bo mam ostatnio problem z oczami, od nadmiaru monitora :-/

    OdpowiedzUsuń
  5. Co prawda do jogi coś się nie mogę przekonać, ale z pomysłu na zapachowe woreczki z chęcią skorzystam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli chodzi o jogę to uwielbiam, zaś jeśli chodzi o szycie uczę się i właśnie do ciebie trafiłam, bo zamierzam uszyć sobie i swoim koleżankom takie własnie poduszeczki, zakupiłam nawet łuskę gryczaną :)). Twoje woreczki są śliczne. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń